Przejdź do głównej zawartości

Zapraszamy na pokład! Czyli jak dostałam się na Maltę.

zdjęcie z samolotu
Czy wy też zawsze czujecie dreszczyk emocji przed podróżą w nieznane miejsce? Boicie się, ze czegoś zapomnieliście ze sobą zabrać (jeżeli tak, zapraszam do przeczytania poprzedniego posta), nie będziecie umieli dogadać się z innymi, a przede wszystkim czy w ogóle dostaniecie się na miejsce? Jeżeli tak, dzisiaj opowiem wam o moich przygodach podczas drogi na Maltę i jak poradziłam sobie z "odwołanym" lotem. Jeżeli chcecie się dowiedzieć, o co dokładnie chodziło zapraszam do czytania!

Jak możecie się domyślać żeby dostać się na Maltę musiałam wsiąść na pokład samolotu. Mój lot składał się z dwóch części: najpierw poleciałam z Warszawy do Monachium gdzie miałam przesiadkę do samolotu na Maltę. 


Znalezione obrazy dla zapytania lotnisko warszawa

Mój dzień rozpoczął się bardzo wcześnie. Mój pierwszy lot był o godzinie 7:20, więc na lotnisku byłam jeszcze przed 6:00 rano. Dzięki temu jednak byłam jedną z pierwszych osób w kolejce do odbioru biletów, więc mogłam poprosić o miejsce przy oknie(moje ulubione). Niedługo po otrzymaniu biletu spotkałam się z Olą i Alicją, które poznałam przez internet, w aplikacji MyEF. Okazało się, że lecą na ten sam kurs i mamy takie same loty. Jak wiadomo zawsze raźniej jest podróżować razem dlatego od razu postanowiłyśmy, że polecimy razem. 

Podobny obraz
po pierwsze: porządne śniadanie!
Po długim pożegnaniu z rodzicami udałyśmy się na odprawę, która przebiegła szybko i sprawnie. Następnie udałyśmy się do lotniskowej kawiarenki by napić się kawy i zjeść dobre śniadanie przed czekającą nas podróżą. Miałyśmy wtedy czas na poznanie się nawzajem i rozmowę o naszych obawach przed kursem (jak się potem okazało, nie wszystkie się spełniły).


Podobny obraz
Kolejne etapy naszej podróży, czy bording oraz lot die. Niestety tego dnia było trochę deszczowo. Nie pokrzyżowało nam to jednak planów i bezpiecznie dotarłyśmy do miejsca naszej przesiadki.   

Podobny obraz
W Monachium, według instrukcji obsługi lotniska w Polsce, udałyśmy się do punktu informacji dla pasażerów by odebrać nasze bilety na następny lot. Podeszłyśmy więc do ekranu, który połączył nas video rozmową z jednym z konsultantów. Gdy powiedziałyśmy jaki jest nasz problem i z czym potrzebujemy pomocy odpowiedź "Pani z ekranu" była dla nas przerażająca. Możecie wyobrazić sobie nasze zdziwienie kiedy usłyszałyśmy, że w danym dniu loty na Maltę nie odbywają się. Przeżyłyśmy wtedy krótkie chwile grozy. Na szczęście Alicja, jako najstarsza, zachowała zimną krew i zaprowadziła nas do biura linii lotniczej, która odpowiedzialna była za ten lot. Na szczęście okazało się, że nasz kurs się odbędzie a nasze bilety już na nas czekają! 

Podobny obrazKolejne trzy godziny spędziłyśmy leżąc w strefie relaksu na leżakach, które przypadły nam do gustu :D. Po półtorej godzinie lotu były zbawieniem dla naszych pleców, które zaczynały nas boleć od pozostawania w pozycji siedzącej przez dłuższy czas. Nie zapomniałyśmy również o obiedzie. Tym razem wybrałyśmy się do bardzo urokliwej restauracji “Sportalm”. Zjadłyśmy tam bardzo dobre naleśniki i byłyśmy gotowe na dalszą część podróży! Niestety, nie wystarczyło nam czasu by obejrzeć ofertę drogerii oraz sklepów z różnymi artykułami, ale obiecałyśmy sobie, że nadrobimy to podczas powrotu do Polski! Chociaż na prawdę trudno było nam chociaż na chwilę nie zajrzeć do stoisk naszych ulubionych marek. Cóż lot był tym razem ważniejszy! ;)  
Znalezione obrazy dla zapytania gra państwa miastaNastępnie udałyśmy się na ostatni tego dnia bording i z niecierpliwością wyczekiwałyśmy naszego pierwszego spotkania z Maltą. Tym razem niestety lot bardzo nam się dłużył. Na szczęście razem z Olą i Alicją siedziałyśmy obok siebie i próbowałyśmy zajmować się czym na wzajem. Naszą ulubioną grą okazały się "Państwa i miasta". Na pewno znacie tę grę i kojarzycie jej reguły. W podstawowej wersji   kategorii jest tylko kilka ( państwa, miasta, miejscowości itp.). My postanowiłyśmy wymyślić własne kategorie, które co pewien czas się zmieniały. Moją ulubioną kategorią były: marki samochodów, tytuły książek oraz imiona postaci z bajek.

Po dwóch i pół godzinie lotu nareszcie dotarłyśmy na miejsce! Pamiętam ekscytacje, która towarzyszyła nam wszystkim jeszcze przed wyjściem z samolotu. Pierwszy wiatr we włosach po przekroczeniu progu maszyny i promienie słoneczne na twarzy. Byłyśmy bardzo szczęśliwe i spragnione nowych wrażeń. 
Niestety przed opuszczeniem lotniska ponad godzinę czekałyśmy na nasz bagaż! Oczywiście nasze trzy walizki przyjechały jako ostatnie. Potem wszystko poszło bardzo szybko i sprawnie. EF Staff odebrał nas z lotniska i dowiózł w miejsca naszego zameldowania. Ja mieszkałam w rezydencji, Ola w host family, a Alicja w hotelu. 

Po rozpakowaniu bagażu i rejestracji wybrałyśmy się na wieczorny spacer po mieście by poczuć jego klimat i atmosferę. Jak możecie się domyślać byłyśmy bardzo zmęczone po całym dniu w podróży więc szybko wróciłyśmy do naszych pokoi by wypocząć i być gotowym na kolejny dzień wrażeń.



Jeżeli jesteście ciekawi jakie było moje pierwsze o St. Julian's i czy od razu zakochałam się w Malcie (a może ją znienawidziłam?) zapraszam do czytania kolejnych postów! Widzimy się już niedługo!
Julia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podróż do raju

źródło: www.tech-coffee.net Czy jest ktoś kto nigdy nie marzył, albo przynajmniej nie myślał, o wakacjach na Hawajach? Jestem pewna, że nie. Dlatego dzisiaj opowiem Wam parę rzeczy o Honolulu. Postaram się przedstawić to magiczne miasto nie tylko jako miejsce z pięknymi plażami, ale również niesamowitymi atrakcjami które warto odwiedzić. Honolulu to stolica i największe miasto amerykańskiego stanu Hawaje, położone w hrabstwie Honolulu na wyspie Oʻahu. Jest to miejsce popularne i uwielbiane przez turystów. Zawdzięcza to swoim walorom przyrodniczym: piaszczyste plaże, palmy, wysokie temperatury. Jest tam jednak znacznie więcej do zobaczenia niż tylko to. Zobaczcie sami: żródło: www.youtube.com/watch?v=NfWH0SB5_O8 Wiedzieliście, ze w Stanach Zjednoczonych znajduje się tylko jeden zamek królewski? I jest on położony właśnie w Honolulu! Pałac 'Iolani wybudowany został w 1893 roku. Od drugiej połowy ubiegłego wieku funkcjonuje jednak jako muzeum. Można w nim znaleźć wy...

Zapraszam do stołu! czyli jedzenie na Malcie

Witam! źródło: www.listchallenges.com Ostatnim razem opisywałam Wam parę przygód z mojego pobytu na Malcie. W zanadrzu mam ich jeszcze parę, więc jeżeli chcielibyście o nich poczytać dajcie znać w komentarzach! Dzisiaj jednak zajmę się tematem, który wszyscy uwielbiają: jedzeniem! Co dobrego i gdzie można zjeść w St. Julian? Zapraszam! żródło: www.tripadvisor.com W ramach wyżywienie zapewnionego przez Education First, śniadania jadłam w rezydencji, gdzie mieszkałam, natomiast późniejszy posiłek mogłam zjeść w jednej z ośmiu restauracji. Na każdy dzień dostawałam 1/2 bileciki, dzięki którym nie musiałam płacić za posiłek – to one były formą zapłaty. W każdej restauracji przygotowane było oddzielnie menu dla uczniów EF, z wybranymi potrawami. W niektórych miejscach mogłam wybrać przystawkę, danie główne, deser, napój. W niektórych były to inne kombinacje, np. bez przystawki. Ale pomiędzy czym miałam tak na prawdę wybór? Restauracja, do której poszłam jako pierwszej...

Co kryje się za drzwiami klasy? cz.1

Jak się domyślacie głównym punktem mojego wyjazdu na Maltę były lekcje języka angielskiego. Za pewne zastanawiacie się dlaczego wolałam chodzić do szkoły w wakacje niż wylegiwać się na plaży. I dlaczego po pierwszym dniu nie rzuciłam nauki i przez cały pobyt nie wypoczywałam? Postaram się Wam dzisiaj opowiedzieć jak na prawdę wyglądały lekcje i czy przypadkiem faktycznie nie chciałam z nich szybko uciec. Zapraszam. Zacznijmy od tego, że podczas mojego pobytu na Malcie uczęszczałam na cztery rodzaje klas w szkole językowej Education First. Dzisiaj zajmę się tematem zajęć głównych oraz iLab class. Każdy uczeń podczas kursu miał wyznaczonego swojego nauczyciela "prowadzącego".W moim przypadku była to Jessica. Spotykałam się z nią od poniedziałku do czwartku podczas lekcji w dziesięcioosobowej grupie. Moja klasa składała się z osób w wieku od 17 do 22 lat. Każdy z nas pochodził z innego kraju, np. Hiszpanii, Włoszech, Węgier. Czyniło to   te lekcje jeszcze bardz...